Dziesięć dziennie, pięć dni, po około dziesięć minut. Za darmo, bez rejestracji.
Dzień pierwszy otwiera się w przeglądarce, bez konta. Szczegóły zestawu.
Przywitać się, podziękować, przeprosić, zwrócić na siebie uwagę i powiedzieć, że nie rozumiesz.
Zapisz zestaw, a aplikacja przypomni dni od drugiego do piątego we właściwych terminach, razem z powtórkami, które je utrwalają. Darmowe konto, bez karty.
Zapisz w moich zestawach · wszystkie 5 dniDostać stolik, zamówić, zapłacić i zachować się grzecznie przy jedzeniu.
Zapytać o cenę, zapłacić, oglądać bez kupowania i przeczytać dwa napisy, które mają znaczenie.
Znaleźć drogę, kupić bilet i przeczytać napisy, które mijasz.
Zameldować się, połączyć z internetem i poprosić o pomoc, gdy coś pójdzie nie tak.
Liczba osób, ceny, perony, numery pokoi. Opcjonalna szósta sesja i grupa, którą ludzie najczęściej drukują jako fiszki.
Około pięćdziesięciu. Podróżni zgodnie mówią, że najbardziej liczyła się garść zwrotów i że działały jako grzeczność, a nie jako przetrwanie: powitanie przy wejściu do sklepu, podziękowanie, uprzejme pytanie. Ten zestaw to pięćdziesiąt zwrotów w pięć dni po dziesięć, z dziesięcioma najważniejszymi pierwszego dnia, plus liczby od jednego do dziesięciu w bonusie.
Po niderlandzku dziękuję to “Dank u wel” (dank ü WEL). Odpowiedzią jest „graag gedaan” albo „geen dank”, a sprzedawca często odpowie po prostu kolejnym „alstublieft”; „bedankt” to codzienna krótsza forma i działa wszędzie. Pułapkę znasz z polskiego, tylko tu jest ostrzejsza: gdy ktoś ci coś proponuje, samo „dank u” Holender odczyta jednoznacznie jako odmowę, bez ratunku w tonie czy geście. Żeby przyjąć, mów „ja, graag”.
Żeby zwrócić na siebie uwagę albo przeprosić, powiedz “Pardon / Sorry” (par-DON / SO-ry). „Pardon” zaczepia kelnera albo obcą osobę na ulicy, a „sorry”, wymawiane z angielska, to słowo, którym Holendrzy naprawdę przepraszają za potrącenie — akurat tego uczyć się nie musisz, bo mamy je u siebie. Kelner cię nie ignoruje: obsługa jest tam spokojna i to gość ma złapać jej wzrok, więc powiedz „pardon” albo grzeczne „meneer” czy „mevrouw”. Na prawdziwe przeprosiny jest „het spijt me”.
O rachunek poprosisz zwrotem “De rekening, alstublieft” (de REJ-ke-ning, als-tü-BLIFT). Rachunek nie przyjdzie sam, choćbyś siedział nad pustym kubkiem godzinę; Holendrzy mówią „mogen wij afrekenen?”, czyli „czy możemy zapłacić?”, a kelner przynosi terminal do stolika. „Samen of apart?” to pytanie, czy płacicie razem, czy osobno — płacenie osobno jest tam całkowicie normalne i nikt nie robi z tego ceregieli. Uwaga na akcent: my akcentujemy przedostatnią sylabę, a Holender mówi „REJ-ke-ning” z akcentem na pierwszej, i tak jest w większości holenderskich wyrazów.
Zapytaj “Waar is het toilet?” (war is et tła-LET). „Het toilet” to wersja grzeczna, ale w praktyce wszyscy mówią „de wc”, czytane „wej-SEJ”; na drzwiach „heren” to panowie, a „dames” to panie. Publicznych toalet jest mało i zwykle kosztują od pięćdziesięciu centów do euro, często wyłącznie za kartą, więc realnie ratują cię domy towarowe, dworce i kawiarnie, w których kupisz kawę.
Tak, przy dziesięciu nowych zwrotach dziennie. To pięć do ośmiu minut dziennie z powtórkami w odstępach, bo aplikacja przypomina zwroty z pierwszego dnia w dniach od drugiego do piątego, kiedy dokładasz kolejne dziesięć. Zacznij tydzień przed wyjazdem, a dojedziesz z całą pięćdziesiątką. Arkusz do druku jest zabezpieczeniem na sam wyjazd.