Dziesięć dziennie, pięć dni, po około dziesięć minut. Za darmo, bez rejestracji.
Dzień pierwszy otwiera się w przeglądarce, bez konta. Szczegóły zestawu.
Przywitać się, podziękować, przeprosić, zwrócić na siebie uwagę i powiedzieć, że nie rozumiesz.
Zapisz zestaw, a aplikacja przypomni dni od drugiego do piątego we właściwych terminach, razem z powtórkami, które je utrwalają. Darmowe konto, bez karty.
Zapisz w moich zestawach · wszystkie 5 dniDostać stolik, zamówić, zapłacić i zachować się grzecznie przy jedzeniu.
Zapytać o cenę, zapłacić, oglądać bez kupowania i przeczytać dwa napisy, które mają znaczenie.
Znaleźć drogę, kupić bilet i przeczytać napisy, które mijasz.
Zameldować się, połączyć z internetem i poprosić o pomoc, gdy coś pójdzie nie tak.
Liczba osób, ceny, perony, numery pokoi. Opcjonalna szósta sesja i grupa, którą ludzie najczęściej drukują jako fiszki.
Około pięćdziesięciu. Podróżni zgodnie mówią, że najbardziej liczyła się garść zwrotów i że działały jako grzeczność, a nie jako przetrwanie: powitanie przy wejściu do sklepu, podziękowanie, uprzejme pytanie. Ten zestaw to pięćdziesiąt zwrotów w pięć dni po dziesięć, z dziesięcioma najważniejszymi pierwszego dnia, plus liczby od jednego do dziesięciu w bonusie.
Po hiszpańsku dziękuję to “Gracias” (GRA-thjas). Uwaga przy płaceniu: w Polsce „dziękuję” rzucone kasjerce czy taksówkarzowi znaczy „reszty nie trzeba”, a w Hiszpanii „gracias” to wyłącznie podziękowanie i resztę dostaniesz co do centa, więc napiwek trzeba zostawić osobno. Odpowiedzią jest „de nada”, czyli „nie ma za co”; usłyszysz też „a usted”, „a ti” i „no hay de qué”, a „muchas gracias” to „dziękuję bardzo”. W Hiszpanii „c” przed „i” brzmi jak angielskie „th” w „think”, czyli „GRA-thjas”, a nie „gra-sjas”.
Żeby zwrócić na siebie uwagę albo przeprosić, powiedz “Disculpe” (dis-KUL-pe). Nasze jedno „przepraszam” hiszpański rozkłada na kilka słów: „disculpe” to forma per Pan/Pani, więc pasuje do każdego obcego, i służy do zaczepienia kelnera, zatrzymania przechodnia albo lekkiego przeproszenia. Równie często usłyszysz „perdone” oraz „perdona” do kogoś na „ty”. Zaskoczeniem dla Polaka bywa „¡oiga!”, dosłownie „niech Pan posłucha”, którym woła się zajętego kelnera: tam to normalne, a nie opryskliwe. Przy prawdziwych przeprosinach mówi się „lo siento”.
O rachunek poprosisz zwrotem “La cuenta, por favor” (la KŁEN-ta, por fa-WOR). Rachunek nie przyjdzie sam i nikt ci go nie przyniesie, dopóki nie poprosisz: zostawienie gości przy pustym stole to tam uprzejmość, a nie zapomnienie o tobie ani powolna obsługa. Złap wzrok kelnera i powiedz to zdanie albo bardziej po hiszpańsku „¿me cobra?”, czyli „czy mogę zapłacić?”; gest pisania w powietrzu też zrozumieją. „¿Junto o separado?” to pytanie, czy płacicie razem, czy osobno, i rozbicie rachunku na kilka kart jest zupełnie normalne.
Zapytaj “¿Dónde está el baño?” (DON-de es-TA el BA-ńo). „El baño” to dosłownie łazienka i właśnie o nią pyta w barze przeciętny Hiszpan, a rozumieją to wszędzie. Na tabliczkach zobaczysz jednak najczęściej „servicios” albo „aseos”, więc szukaj tych słów, a nie znanego z Polski „WC”. Publicznych toalet prawie nie ma i naturalnym rozwiązaniem jest bar, przy czym wypada najpierw zamówić kawę, bo wiele lokali wywiesza „solo clientes”, czyli „tylko dla klientów”. Na drzwiach „caballeros” lub „hombres” to męska, „señoras” lub „mujeres” damska; kółek i trójkątów tam nie ma.
Tak, przy dziesięciu nowych zwrotach dziennie. To pięć do ośmiu minut dziennie z powtórkami w odstępach, bo aplikacja przypomina zwroty z pierwszego dnia w dniach od drugiego do piątego, kiedy dokładasz kolejne dziesięć. Zacznij tydzień przed wyjazdem, a dojedziesz z całą pięćdziesiątką. Arkusz do druku jest zabezpieczeniem na sam wyjazd.