Brazylijski portugalski: zwroty, które turyści mylą, od „obrigada” po „CPF na nota?”
Stoisz przy kasie w padarii, czyli piekarni z barem, w São Paulo, a kasjerka zadaje pytanie, na które nie przygotowały cię żadne rozmówki: „CPF na nota?”. Nie masz pojęcia, co to CPF ani czy odmowa wpędzi cię w kłopoty. To pytanie pada przy niemal każdej kasie w Brazylii, a odpowiedź to jedno słowo. O nim, i o końcówce „dziękuję”, którą Brazylijczycy wyłapują najszybciej, jest ten wpis.
Każdy zwrot poniżej należy do darmowego zestawu podróżnego po portugalsku: pięćdziesiąt zwrotów w brazylijskim portugalskim w pięć dni, z wymową.
„Obrigado” czy „obrigada” zależy od ciebie, nie od rozmówcy
„Obrigado” (o-bri-GA-du) i „obrigada” (o-bri-GA-da) oba znaczą „dziękuję”, a końcówka zależy od tego, kto mówi, a nie do kogo. Mężczyzna mówi obrigado, kobieta obrigada, niezależnie od tego, z kim rozmawiają. Turyści dopasowują końcówkę do osoby naprzeciwko i to jest pomyłka, którą Brazylijczycy wyłapują najczęściej. W szybkiej mowie usłyszysz skrócone „brigado”, a w odpowiedzi „de nada” albo bardzo brazylijskie „imagina”, czyli „nie ma o czym mówić”.
„Desculpe” jest po potrąceniu, „com licença” przed
„Desculpe” (dżis-KUŁ-pi) załatwia drobne potrącenie, lekkie przeprosiny albo zagadnięcie obcej osoby. Czego nie robi: nie woła kelnera. Brazylijczycy mówią „moço” albo „moça”, czyli „młody człowieku” lub „proszę pani”, plus „por favor”, albo po prostu łapią kelnera wzrokiem. „Desculpe” rzucone przez salę brzmi jak przeprosiny. „Desculpa” to wersja na „ty”, a „sinto muito” to prawdziwe przeprosiny.
Żeby kogoś wyminąć, mówi się „Com licença” (kon li-SEN-sa): przeciskanie się przez autobus albo tłum, przejście komuś przed nosem, wejście do pokoju, odejście od stolika. „Com licença” przed, desculpe dopiero wtedy, gdy już kogoś potrąciłeś. W zatłoczonym autobusie usłyszysz samo „licença”. Odpowiedź „pois não” znaczy „proszę bardzo”, a nie „nie”, więc przechodź.
„Um cafezinho” może być już posłodzony
Poproś o „Um cafezinho, por favor” (un ka-fe-ZI-ńu, por fa-WOR), a dostaniesz małą filiżankę mocnej czarnej kawy. Pułapką jest cukier. Darmowa kawa z termosu w sklepach, biurach i na stacjach benzynowych często jest już posłodzona, a w padarii zapytają „com ou sem açúcar?”, z cukrem czy bez. Jeśli to dla ciebie ważne, przy zamawianiu od razu powiedz „sem açúcar”.
Kawa z mlekiem to „café com leite”, ale szklanka z lady w padarii ma własne nazwy: „pingado” w São Paulo, czyli głównie mleko z chlustem kawy, albo „média” w Rio, pół na pół. Po espresso proś o „um expresso”. W Portugalii te same słowa znaczą co innego: tam „um café” to espresso, a w Lizbonie „uma bica”.
Rachunek nie przyjdzie, dopóki nie poprosisz
Godzina nad pustą szklanką to w Brazylii normalność, a rachunek sam się nie pojawi. Kiedy będziesz gotowy, zawołaj kelnera, słowem „moço” albo „moça” lub gestem pisania w powietrzu, i powiedz „A conta, por favor” (a KON-ta, por fa-WOR). Kelner przyniesie terminal do stolika i zapyta „vai pagar como?”, czyli jak płacisz.
10% „serviço” jest dobrowolne tylko na papierze
Rachunek przychodzi z już doliczoną obsługą, jako pozycja „Serviço 10%” (ser-WI-su, dez por SEN-tu) albo „taxa de serviço”. Dolicza ją niemal każda brazylijska restauracja. Formalnie jest dobrowolna, dlatego na rachunku stoi „opcional”, i to słowo sprawia, że turyści się o nią kłócą albo dorzucają jeszcze napiwek od siebie. Ani jedno, ani drugie nie jest w porządku. Płacą ją wszyscy, to jest wynagrodzenie kelnera i nic więcej nie zostawiasz. Odmów jej, słowami „sem o serviço”, tylko przy naprawdę złej obsłudze.
„Couvert” na tym samym rachunku to pieczywo z przystawką podane na start, liczone od osoby; nie musisz za nie płacić, jeśli odeślesz je nietknięte. „Couvert artístico” to opłata od głowy za muzykę na żywo.
„CPF na nota?” Po prostu powiedz „não”
„A nota, por favor” (a NO-ta, por fa-WOR) to prośba o paragon, ale zwrot, którego naprawdę potrzebujesz, to odpowiedź na „CPF na nota?”. Kasjer chce twój brazylijski numer podatkowy, coś w rodzaju naszego PESEL-u połączonego z NIP-em, żeby wydrukować go na paragonie; to element systemu drobnych zwrotów podatku dla mieszkańców. Ty go nie potrzebujesz. Powiedz „não” i kasjer po prostu nabija dalej. Paragonu, czyli „nota fiscal” albo „cupom”, brać nie musisz, ale zachowaj go do zwrotu towaru albo rozliczenia wyjazdu.
Nie ma czego kasować, a w autobusie płacisz w środku, nie przed wejściem
Nie ma tu automatu do kasowania biletu. W Brazylii płacisz, przykładając kartę do kołowrotka, „catraca”: transportową (Bilhete Único w São Paulo, Jaé w Rio) albo, w metrze i już w większości autobusów, zwykłą zbliżeniową kartą bankową. Napis brzmi „Aproxime o cartão” (a-pro-SI-mi u kar-TĄŁ), czyli zbliż kartę, a kierowca lub obsługa mówi „passa o cartão”.
Pułapką jest autobus: płacisz w środku, przy kołowrotku za kierowcą, a nie przed wejściem. Gotówka odchodzi do lamusa: Rio wycofuje ją ze swoich autobusów, a kierowcy w São Paulo jeszcze ją biorą, ale mają mało drobnych na wydawanie, więc miej pod ręką kartę zbliżeniową, a nie monety.
Pozostałe czterdzieści dwa
Te osiem zwrotów to dni od pierwszego do czwartego zestawu podróżnego po portugalsku: dziesięć zwrotów dziennie przez pięć dni, każdy z czytelnym zapisem wymowy, wskazówką taką jak powyższe i nagraniem. Dzień pierwszy działa w przeglądarce bez zakładania konta, a arkusz drukuje się na trzech stronach.